Z wielką satysfakcją i wdzięcznością prezentujemy refleksje Czytelniczki naszych wspólnych książek, która zechciała je zakupić i przesłać nam niezwykłą naukową i merytoryczną recenzję, która wzbogaca już wiele innych pozytywnych opinii o naszych publikacjach. Niektóre książki, a czasami także ikony piszemy wspólnie, tworząc duet autorski. Robimy to dla naszych Czytelników i Odbiorców, którzy poszukują piękna i odnajdują je w kompozycjach ikonograficznych, reporterskiej fotografii, prozie poetyckiej i rozmowach z twórcami. Dziękujemy serdecznie za ten ważny głos Pani dr hab. Małgorzaty Kaliszewskiej i zapraszamy innych do dyskusji nad naszą twórczością.
Krystyna Gargas-Gąsiewska, Włodzimierz Gąsiewski

Małgorzata Kaliszewska[1]
Oprowadzać po pasjach życia
(refleksje po lekturze książek Krystyny Gargas-Gąsiewskiej i Włodzimierza Gąsiewskiego: Bieszczadzkie szlaki ikon. Droga do Łopienki, 2 wyd. Mielec 2022 i Spotkania z ikonami i twórcami mieleckimi, podkarpackimi, małopolskimi, słowackimi, ukraińskimi i innymi, Mielec 2023)
Dobrze jest móc poznawać świat, odkrywać nowe dla siebie obszary i drogi. Nie muszą one istnieć gdzieś na krańcach planety, być może wystarczy wyruszyć z domu, by szlak podróży zaczął się tuż za zakrętem. Być może ten szlak odkrywali już dla siebie inni ludzie, w innych czasach i warunkach. Ale zawsze będzie on także nasz własny ze względu na osobiste doświadczenie, zainteresowania i pasje, wiedzę, potrzeby, w tym potrzebę dzielenia się z innymi urodą i znaczeniem odkrytych i odczutych przez nas miejsc. Dlatego sięgnęłam po książki autorstwa Państwa Krystyny Gargas-Gąsiewskiej i Włodzimierza Gąsiewskiego. Bo warto poznawać pasje i szlaki życiowe innych ludzi, uwiarygodnione bogatą dokumentacją wielu lat twórczych działań, inspirujące do podejmowania nowych wyzwań.
O książkach można pisać w rozmaity sposób: z pozycji globalnej (w kontekście kultury, historii, wybranego gatunku pisarskiego, teorii dyskursu), bądź lokalnej (w odniesieniu do lokalnej przestrzeni, biografii, własnych refleksji, skojarzeń, wspomnień).
Jeśli globalnie, to szkic ten usytuować można w ramach tzw. lokalizmu, będącego przeciwwagą dla idei globalizacji. Jak stwierdza Edward Chudziński: „O renesansie lokalizmu zaczęło się mówić w momencie, kiedy objawiły się wszystkie słabości i niedomogi państwa jako instytucji scentralizowanej […]. I tak narodził się, a właściwie odrodził lokalizm, którego istota sprowadza się do upodmiotowienia społeczności lokalnych, przyznania im względnej autonomii w podejmowaniu decyzji na szczeblu najniższym, dotyczących spraw i problemów miejscowych. Z ideą lokalizmu łączy się nierozerwalnie idea samorządności i demokracji lokalnej, a to w konsekwencji ma istotny wpływ na kształt ustroju państwa”[2].
Ale można też temat ująć w węższym kontekście kultury regionalnej, lokalnej, nowego regionalizmu.
Jan Galant[3] pisząc o kulturze lokalnej uzasadnia, że „tym, co czyni dzisiaj z kultury lokalnej niezwykle interesujący przedmiot badawczego zainteresowania, jest fakt, że spotykają i przecinają się w nim kluczowe pojęcia różnych orientacji oraz szkół współczesnej humanistyki. Na tym polega specyfika nowego regionalizmu i współczesnych badań nad kulturą lokalną”[4].
Konsekwencją bowiem tych zachodzących zmian stał się też rozwój lokalnej kultury, której nikt już się nie wstydzi, nie uważa już dziś za margines, alternatywę i fakty bez znaczenia, dostrzegając jej umocowanie w tradycji, oryginalność i dynamikę, tak ważne w dzisiejszym niepewnym świecie. Gdyż nie chodzi tu tylko o dawne regionalne obyczaje, ale o nowe wartości, napływające wraz z nowymi mieszkańcami z innych regionów i krajów, które z czasem pozwalają utworzyć mozaikę nowych aspektów, pasji, oczekiwań i efektów, wtapiających się i charakteryzujących z czasem wybrany region. W minionym ustroju za pośrednictwem centralnych instytucji literatura rozprowadzana była po całym kraju. Dzisiaj wobec atomizacji ruchu wydawniczego dystrybucja powstających książek jest niejednakowa w różnych miejscach, ale paradoksalnie – jest to dla niej szansa. Wiele zależy od siły przebicia samego autora, umiejętności reklamowania dzieła, docierania do odbiorców z innych regionów, od poziomu, jaki reprezentuje dzieło i od jego tematyki. Powstająca sukcesywnie literatura reprezentuje różne gatunki pisarskie. O ile tradycyjne podziały na rodzaje (liryka, epika, dramat) i gatunki pisarskie były dawniej oczywiste, dzisiaj w literaturze, nie tylko lokalnej, spotykamy często gatunki nowatorskie: dzieła międzyrodzajowe, transgatunkowe, nie przystające do tych dotychczasowych ujęć genologicznych.
Również w przypadku książek autorstwa Państwa Krystyny Gargas-Gąsiewskiej i Włodzimierza Gąsiewskiego istnieje trudność w określeniu gatunków, jakie one reprezentują. Obie są bowiem nieomal kronikarskim zapisem tras, które można nazwać „drogami serca”, kroniką życia z pasją, przewodnikiem po terenie Bieszczad, Podkarpacia, dokumentem czasów, wydarzeń, penetracji artystycznych. Kojarzą się też z wizją „własnego pokoju” (tego ze słynnego eseju Wirginii Wolf), po którym oprowadzają autorzy, pokazując jego wystrój, styl, nastrój, zgromadzone pamiątki, zdradzając swoje fascynacje i dokumentując projekty.
Obie, starannie wydane, zawierają obok tekstów, liczne fotografie, wiersze, dokumenty działalności społecznej, listy i artykuły, co tworzy nie tylko mozaikę wykorzystanych gatunków pisarskich i artystycznych, ale stanowią spójny, kronikarski obraz pasji artystyczno-turystycznych jak i działalności społecznej mieleckich autorów w konkretnych przedziałach czasowych.
Takie kronikarskie, szczegółowe zapisy pozostają na lata, utrwalają w świadomości społecznej specyfikę zaistniałych wydarzeń historycznych i kulturalnych, osoby, związane z kulturą; budują i wzmacniają tradycję, upamiętniają sylwetki artystów i wizerunki ich dzieł, co we współczesnym zmiennym świecie jest ważne, gdyż może stanowić punkt odniesienia dla budowania i utrwalania tożsamości społecznej kolejnych pokoleń mieszkańców.
Podkreślić należałoby także funkcję i znaczenie takiej literatury lokalnej dla bogacenia i wzmacniania kultury miejsca życia, budzenia więzi ze społecznością lokalną, utrwalania dobrych praktyk przekazu wartości kultury.
Jeśli zaś spojrzeć lokalnie, to warto naznaczyć, że oboje współautorzy mają doświadczenie pedagogiczne. Włodzimierz Gąsiewski jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie historii, dziennikarzem, fotografem i poetą. Krystyna Gargas-Gąsiewska – matematyczka jest też artystką amatorką z wieloletnim stażem, właścicielką galerii sztuki i ikonopisarką. Kompetencje autorów uzupełniają się i dlatego pozwalają na interesujące, twórcze ukazanie kultury i historii Podkarpacia i Bieszczad oraz proces i drogi bogacenia lokalnej mieleckiej kultury a doświadczenie pedagogiczne przydaje się zapewne w organizacji i monitorowaniu przebiegu spotkań autorskich, imprez i innych wydarzeń kulturalnych, wymagających prowadzenia dialogu, dyskusji, inspirowania do twórczości i poznawania małej ojczyzny. Dobrze, że władze lokalne dostrzegają to twórcze zaangażowanie i potrafią docenić jego znaczenie dla społeczności lokalnej, nagradzając twórców przy różnych okazjach za wkład w ochronę dóbr kultury.
Warto też zaznaczyć, że tereny, których dotyczą omawiane publikacje, są turystycznie znane, darzone sentymentem przez ludzi z całego kraju, stąd książki mają szansę zaistnieć ponadlokalnie.
A teraz o książkach. Pierwsza z nich, która ma już drugie wydanie, to Bieszczadzkie szlaki ikon. Droga do Łopienki. Wydana dwujęzycznie (na j. angielski tłumaczyła Olga Markowska). Przyznaję, że szukałam wpierw mapy. Wprawdzie we wstępie Autorzy plastycznie przedstawiają przebieg swojej wyprawy z 2015 roku, ale jako wzrokowiec, opowiadam się za rysunkiem. W tymże wstępie poznajemy nieistniejącą wieś Łopienkę i czczoną tam dawniej ikonę Matki Bożej z Dzieciątkiem, obecnie umieszczoną w ołtarzu kościoła w Polańczyku. Poznajemy też współuczestnika wyprawy, artystę Leona Chrapko z Bóbrki. Tym sposobem, znając czas, miejsce, cel i uczestników wyprawy, możemy już zgłębiać treści tego kronikarskiego sprawozdania. Nie nazwałabym tej publikacji przewodnikiem, bo od takiego wydawnictwa oczekuje się zwykle poradnictwa, gdzie co zobaczyć, ale też jak tam wygodnie dotrzeć, co i gdzie zjeść itp. A nie taki jest cel tej uroczej i mądrej publikacji. Choć jest w turystyce też tendencja do wędrowania czyimś tropem i wtedy książka ta może pełnić funkcję przewodnika, ale wymaga ona empatii i współodczuwania atmosfery, którą jest przesiąknięta. Bardzo dobre i wiele mówiące są fotografie Włodzimierza Gąsiewskiego. Ich wartość estetyczna współgra z dokumentacyjną. Widać, że wrażliwy fotograf wie, na co patrzy i spostrzega w obiektach i ludziach to, co najważniejsze: treść, oryginalność, nastrój, kompozycję. Książka ma jakby dwa rozdziały, ale nie zostały one jasno wydzielone. Pierwsza część to owa tytułowa droga, ilustrowana fotografiami i tekstami poetyckimi (wiersze i proza poetycka) Włodzimierza Gąsiewskiego, w których Autor stara się łączyć dzień dzisiejszy i obraz mijanych miejsc z poetycką wrażliwością i refleksją historyczną. Druga zaś to dokumenty (recenzje i sprawozdania, listy, prywatne wypowiedzi) Pełnią one nie tylko rolę archiwum, ale są jakby dialogiem odbiorców z autorami.
Z kolei publikacja Spotkania z ikonami… zawiera krótki wstęp oraz trzy rozdziały: Ikony i ich twórcy w mieleckiem, Spotkania z ikonami i twórcami w Bieszczadach i na Podkarpaciu oraz w Małopolsce, oraz Ikono migawki ukraińskie i słowackie. Układ jest więc nieprzypadkowy, przenosi czytelnika od szczegółowych mieleckich wydarzeń do szerszej lokalizacji kulturowej ku migawkom zagranicznym. Co ważne, zawiera też indeks osób i nazwisk oraz bibliografię w wyborze, co czyni tę publikację popularnonaukowym źródłem wiedzy.
Jak wynika z treści wstępu, historia działalności społecznej to rok 2001, czyli początek nowego stulecia, który staje się zarazem momentem otwarcia galerii, ale nie jest to początek drogi twórczej autorów a czas już dojrzały: świadomy wybór sposobu życia, który wyznaczają podróże, pisanie i działalność malarska oraz popularyzacja kultury. Jest to też czas dojrzałości twórczej Krystyny Gargas-Gąsiewskiej, która malarstwo ikonowe spopularyzowała w regionie mieleckim. Jak piszą autorzy w odniesieniu do ikony: „jej uniwersalny i ekumeniczny przekaz jest rzeczywistym oknem na świat i ludzi. […] W dobie komputerów, smartfonów i Internetu skutecznie konkuruje z ikonkami-emotikonami jak również „ikonami” gwiazdami estrady i ekranu” (s. 5). Wstęp został zatytułowany: Ikony naszym oknem na świat i ludzi. I to jest prawda. Bo o ile wiadomo, że ikona uważana jest za przejście ze świata profanum do sacrum, to nie zawsze docenia się wpływ zainteresowania ikonopisaniem na proces całożyciowego uczenia się człowieka dorosłego. I tutaj też dotykamy problematyki pedagogicznej. Zainteresowanie ikoną to przecież nie tylko nauka technologii malarskiej i pozyskanie wiedzy historyczno-teologicznej na jej temat. To rozszerzający się krąg pytań podstawowych i szukanie odpowiedzi z obszaru historii religii, religioznawstwa, turystyki, historii sztuki, to pytania o kontrowersje, dwoistości, interpretacje przeszłości i współczesności regionu. A więc to samokształcenie, podsycające zainteresowania i pasje, tworzenie wspólnot piszących ikony z inspiracji religijnych, to dociekliwość twórcza i przełamywanie kanonu i dyskusje, czy we współczesnym świecie kanony malarskie mają jeszcze sens? To trud organizacji wypraw, by ikonę zobaczyć w jej naturalnym środowisku, organizacji spotkań autorskich, wystaw ikon. Wszystkie te działania wymagają kompetencji lidera, poświęcenia czasu, pieniędzy, przełamywania barier, omijania trudności, są to procesy rozwijające osoby indywidualne i tworzące zarazem kulturową tkankę społeczną w konkretnym miejscu. Wobec czego ikona, niezależnie od swojego religijnego statusu, staje się oknem na świat tak dla autorów książki jaki i dla jej odbiorców.
Dużą zasługą Włodzimierza Gąsiewskiego jest przedstawienie sylwetek ikonopisarzy w przeprowadzanych z nimi wywiadach. Uprzednio publikowane już rozmowy zyskały w książce inną, niezwykłą przestrzeń. Autor zadawał twórcom proste pytania o podstawy ich działania twórczego: inspirację, warsztat, rozumienie ikony. I okazuje się, że otrzymaliśmy niezwykły wielogłos na temat ikonopisarstwa, filozofii twórczej, życiowej drogi i pasji artystycznej twórców. Okazuje się w świetle tych wypowiedzi (choć nie ze wszystkimi stwierdzeniami artystów osobiście się zgadzam), że ikono pisarstwo współczesne nie jest jakąś statyczną drogą twórczą (choć oczywiście określoną przez kanon, styl, podlinniki) a indywidualną, po części zgodną z tradycją a po części własną drogą życiową, której ważną częścią jest dynamicznie rozwijający się warsztat ikonopisarski, splatający się z życiem osobistym i codziennością współczesnego człowieka.
Interesujące są migawki z wizyt w galeriach, kościołach i muzeach zagranicznych, bo przecież trzeba wychodzić poza sferę najbliższego człowiekowi świata, poznawać dorobek i tradycje sąsiadów.
Brakuje mi natomiast w tej publikacji jakiejś wykładni, bądź słownika, dotyczącego używanej w książce terminologii: ikona pisana, ikona karpacka, ikona ukraińska, ikona współczesna itp. Pytam, bo terminologia też bywa dynamiczna. W rozmaitych publikacjach niektóre nazwy używane są zamiennie, inne są nadużywane, inne jeszcze zmieniają się w czasie. Myślę, że zajęcie się tą kwestią to nieuniknione zadanie dla Autorów na przyszłość.
Serdecznie gratuluję Autorom tych książek, pokazują one bowiem ogrom pracy twórczej, organizacyjnej i wydawniczej. Złożenie takiej książki to nie lada wyczyn edytorski. To mrówcza praca archiwisty, fotografa, poety, dziennikarza; to dbałość o szczegóły, odpowiedzialność za efekt końcowy. Podziwiam i zachęcam do lektury, która może być linearna, strona po stronie, bądź też „wybuchowa”, przez wybór na początku tych fragmentów i zdjęć, które w pierwszym rzędzie zainteresują, zachwycą i zachęcą do poznawania książki krok po kroku.
Bibliografia
Chudziński E., Wprowadzenie [w:] Regionalizm-lokalizm-media, Bochnia 2001.
Galant J., Niepozorna, alternatywna, otwarta. Kilka uwag o kulturze lokalnej, „Polonistyka. Innowacje”, 2019, nr 9.
[1] Dr hab. emerytowana profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, pedagog.
[2] E. Chudziński, Wprowadzenie [w:] Regionalizm-lokalizm-media, Bochnia 2001, s. 5.
[3] J. Galant, Niepozorna, alternatywna, otwarta. Kilka uwag o kulturze lokalnej, „Polonistyka. Innowacje” 2019, nr 9.
[4] J. Galant, Niepozorna, alterantywna, otwarta, dz. cyt., s. 4.



Dr hab. Małgorzata Kaliszewska to emerytowana profesor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach, polonistka (UJ 1977) i pedagog (doktorat 2004, habilitacja 2017). Urodzona na Żywiecczyźnie szanuje i ceni kulturę lokalną. W okresie pracy nauczycielskiej w krakowskich szkołach była współautorką podręczników do języka polskiego oraz szkolnych programów edukacji regionalnej i autorką szeregu artykułów metodycznych.
Naukowo interesuje się dydaktyką szkolną i akademicką, teorią wychowania, pedagogiką zdrowia i pedagogiką alternatywną oraz metodologią badań społecznych.
Opublikowała m.in. monografie: Esej pedagogiczny w kształceniu akademickim: teoria, praktyka i ocenianie (2009), Funkcje eseju pedagogicznego w dydaktyce akademickiej na tle procesów inkluzji społecznej (2011), Ruch freinetowski w Polsce w latach 1957-2017 (2015), Eliza Freinet promotorka zdrowia, Teresa Śliwińska (2020), Takie Ujsoły. Taka ja. Próba autoetnografii (2020), książki współautorskie: (z Mirosławem Kowalskim) Myśleć o zdrowiu (2012), (z Martą Krzywdą) Wnuki Freineta (2012), (z Barbarą Klasińską)..
Jest też autorką szeregu artykułów naukowych zgodnych z jej zainteresowaniami badawczymi oraz recenzji publikacji naukowych i książek, które ją zainteresowały.
Współpracuje z krakowskim „Hejnałem Oświatowym” (członek zespołu redakcyjnego i kieleckim „Rocznikiem Świętokrzyskim”, Seria C – Nauki społeczne (sekretarz redakcji).
Na emeryturze pracuje w Uczelni Jańskiego w Łomży oraz poznaje świat sztuki sakralnej, ikonopisarstwo i inne techniki malarskie, wychodząc z założenia, ze człowiek powinien uczyć się całe życie.