Agencja Wydawnicza "Promocja" zaprasza do współpracy: reklama w internecie i gazecie, filmy reklamowe i reportaże, zdjęcia, antykwariat - skup książek i przedmiotów kolekcjonerskich, galeria - ikony obrazy - wystawa i sprzedaż....
Strona główna / Antykwariat wydawnictwa / Wydawnictwa / Nadwisłocze / Literackie Nadwisłocze – Ludwik Filip Czech, Historia wierszem spisana

Literackie Nadwisłocze – Ludwik Filip Czech, Historia wierszem spisana

Szanowni Czytelnicy! Jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia publikujemy recenzję Ludwika Filipa Czecha, tomiku wierszy Stefana Żarowa „Dziennik małopandemiczny”, zatytułowaną „Historia wierszem pisana”. Nadal więc jesteśmy w smutnym temacie epidemicznym. Mamy jednak nadzieję, że święta obchodzone na pamiątkę narodzenia Chrystusa przyniosą zdrowy powiew nadziei, która znów zagości życiu codziennym, kulturze i sztuce. Przypominamy, że zgłoszenia do Literackiego Nadwisłocza będziemy przyjmować do końca 2020 r. Zapraszamy.

dr Włodzimierz Gąsiewski

Redaktor Naczelny Literackiego Nadwisłocza

Prezentujemy w/w recenzję oraz link do bezpłatnego pliku pdf całego dotychczasowego Literackiego Nadwisłocza: 23-12-2020 literackie nadwisłocze 1-100

 

Poeta Stefan M. Żarów wydał w tym roku swój nowy zbiór wierszy „Mensura Hominis” z dopiskiem „dziennik małopandemiczny”. Autor jest animatorem kultury, publicystą, krytykiem literackim. Publikuje w prasie krajowej i zagranicznej. Jego najnowszy tomik jest wyjątkowy, składa się bowiem z utworów, dla których inspiracją był czas aktualny, czas pandemii. To ona jest ich spoiwem i rdzeniem. Nie byłoby tego zbioru, gdyby nie ona. Można rzec, że w każdym z tych wierszy eksploduje covidowy wirus. Jego impet przypomina lawinę schodzącą ze szczytu. Poeta świadkuje tej tragedii, jest jej dokumentalistą, komentatorem. Wyciąga odważne wnioski. Jest zaangażowany, gdyż nie traktuje obecnej sytuacji w kategoriach epizodu. Jest pewien, że zmieni ona oblicze dzisiejszego świata. Że jego cywilizacyjny kurs wymagać będzie korekty. Podobnie jak nasza wiara w bezpieczną, przewidywalną przyszłość. Ta dramatyczna perspektywa odcisnęła się na stylistyce tych wierszy. Mają w sobie pasję, żywiołowość, tupet. Ich energia mogłaby oświetlić ulice niejednego, wojewódzkiego miasta.. Przykładem niech będzie „Zostań w domu”:zostań w domu/ zostań w domu/ zostań w domu/ wychodź w maseczce/ ubieraj jednorazowe rękawiczki /zachowaj dystans/ nie odwiedzaj staruszków/ osobników w podeszłym wieku/ unikaj dotyku rąk/ nie całuj relikwii/ wielkopostnego krzyża/ krucyfiksu Zbawiciela/ dezynfekuj ciało/ klamki poręcze/ toalety/ klawiaturę/ zostań w domu/ zostań w domu/ zostań w domu// O ironio!
Czas pandemii sprzyja nie tylko społecznej izolacji. Narusza też wspólnotowe związki, ustanawia pauzę w odwiecznym rytmie obrzędów, świąt, rytuałów. Wiara zostaje wystawiona na próbę, jej symbole i wota przechodzą swoisty post. Stają się nietykalne, wręcz nieczyste. Są ofiarami surowych praw kwarantanny. Czytamy o tym w „Zostań w domu”, ale i w „Niedzieli Palmowej”, gdzie typową mszę zastępuje jej telewizyjna relacja. Dopełnieniem tego żałosnego spektaklu są „milczące figury”, odarte z człowieczeństwa i duchowości. Wiara i Bóg stają się w tym chaosie wyspami spokoju i nadziei. Jedynymi pamiątkami po dawnym porządku. Przywoływane przez autora, wplatane w wiersze, przypominają o naszym chrześcijańskim źródle. Świat sztuki jest dla artysty kolejną, oczywistą deską ratunku. Jest zatem w jego wierszach Antonio Gaudi i Picasso/”Blejtram codzienny”/, z zakamarków dzieciństwa wyłania się Samuel Beckett /”Piaskowy Beckett”/, Arystoteles z „Epidemicznej lekcji”. Ikony dawnych mistrzów są zatem wiecznie żywe, są opoką. I co najważniejsze – nadzieją na ciągłość tradycji. W „Murze wyobraźni” spektakl został odwołany, Ale pomimo obostrzeń i zakazów trwa nadal. W innej scenografii, może nie w światłach rampy, pewnie za kulisami, ale jednak. Oto ten wiersz: teatr nie uległ destrukcji/ ciągle odsłonięta kurtyna/naga scena/ porozrzucane białe kuleczki/ reżyser zapadł na koronawirusa/ teatr królewski ma/ zapewnione fundusze/ jeszcze chichocze stary Fredro mistrz roastu/ w komedii standupowej umęczony bohater szyderczym ujadaniem komików/ jedni biesiadują z Hamletem/ drudzy pod rękę z Papkinem/ osaczeni w domach/ w roli Rejenta i Cześnika/ emocjonalni z ekranowym przekazem// O ironio!
W wierszu „Zmaganie z ciszą” mamy jeszcze ogród. Kolejny azyl, tym razem bardziej prywatny. Nie wiemy, czy naprawdę istnieje, czy jest imaginacją, kwiatem wyobraźni, jak oszroniona w nim róża. „Tego świata już nie będzie” pisze autor i dodaje – „pozostała poezja”. Ta jednak nie ma łatwo, musi się bowiem konfrontować z demonami dzisiejszości. Z ofensywą cywilizacyjnych pokus. W „Gorejącej planecie” oglądamy tą współczesność, zdominowaną przez brak umiaru, chciwość i zysk. Dobra materialne, bezużyteczne przedmioty, niezaspokojone ambicje, wreszcie ludzka głupota są zapowiedzią globalnej porażki. Jej przedsmak odnotował poeta w „Niewolniku botów”. Mamy tutaj „zniewolone umysły”, które szczute przez histeryczne media oczekują już tylko „nadzwyczajnych zdarzeń”. Stonowane emocje odchodzą na dalszy plan. Są zbyt letnie dla fanów agresywnych portali. Tytuł innego wiersza – „Elektroniczna epidemia” – dobrze podkreśla tą diagnozę. Ten tekst można odebrać na kilka sposobów. Ale jest on spisem tych obaw, jakie nurtują autora tej książki. Przytoczę wspomniany wiersz:cyberprzestępcy/ namnażają wirusa/ definiują korelacje liczb/ koronawirusa i cyberataku/ pandemicznie/ przejmują użytkowników//O ironio!
Wiersz „Czasy zarazy” podąża tym samym tropem. Mamy w nim „zamgloną atmosferę”, która sięga aż po horyzont. Poeta „opancerzony w maseczce”, zmęczony skalą rygorów, wychodzi do ogrodu. Przycina w nim kwiaty, wspomina dobre czasy, snuje plany. Może wtedy układa w głowie wiersz pokoleniowy „W objęciach obojętności”. To podsumowanie dokonań własnych i rówieśników, rodzaj życiowego bilansu. Towarzyszą mu zakręty historii, skompromitowane ideologie, smak porażek. Ale i zwykła codzienność płynąca wartko w cieniu pogrzebów, awansów, karier. Gorycz tych refleksji jest przyprawiona szczyptą wiary. Oczekiwaniem na kogoś, kto wyjdzie poza nawias przeciętności i okaże się „jednym sprawiedliwym z biblijnej przypowieści”. Ktoś, kto zechce wskrzesić dawne wartości, stojący po stronie godności, szlachetności i prawdy. Fragment tego wiersza:odrzućmy naleciałości egzystencji/ zrobimy pierwszy krok w nowy wiek/ nie trafimy do nekropolii pandemii zamykającej stare stulecie/…/wielu z nas pomarło/ wielu zatraciło w gabinetach/wielu z nas zapomnianych/ wielu z nas w przyciężkawych togach/ wielu z nas na krzywiźnie zdarzeń wielu z nas uśpionych/ wielu z nas wątpiących/ wielu z nas oślepło/ wielu z nas czeka/ czy znajdzie się jeden sprawiedliwy/ z biblijnej przypowieści//O ironio!
Tomik „Mensura Hominis” pisany był w twórczej gorączce. Temperaturę każdego z tych wierszy studzi, moim zdaniem, zwrot „O ironio!”. Brak tej poetyckiej klamry niczego by nie ujął tym tekstom. Są czytelne, pełne werwy, energetyczne. Ten zbiór przysłuży się w przyszłości socjologom i historykom. W pewnym sensie jest im dedykowany. Będzie doskonałym świadectwem naszych czasów. Stefan M. Żarów trzyma rękę na pulsie współczesności. Jak każdy liczący się artysta. Książkę polecam.

Stefan M. Żarów „Mensura Hominis” – „dziennik małopandemiczny”. Rzeszów 2020, ss. 70

Sprawdź również

Kolejny dzień przygotowań PGE FKS Stali Mielec [WIDEO]

Czwarty dzień obozu przygotowawczego miał trochę lżejszy charakter, niż poprzednie trzy dni. Nie oznaczało to …