Agencja Wydawnicza "Promocja" zaprasza do współpracy: reklama w internecie i gazecie, filmy reklamowe i reportaże, zdjęcia, antykwariat - skup książek i przedmiotów kolekcjonerskich, galeria - ikony obrazy - wystawa i sprzedaż....
Strona główna / Antykwariat wydawnictwa / Wydawnictwa / Wieści regionalne / Wieści Regionalne Nr 8 z 26 VIII 2006r

Wieści Regionalne Nr 8 z 26 VIII 2006r

Ot&#243ż niebagatelną rolę w honorowej kapitulacji powstańc&#243w, a co za tym idzie uchronienie ich samych oraz tysięcy Warszawiak&#243w przed niechybną śmiercią z rąk hitlerowc&#243w, odegrała hrabina Maria Tarnowska, c&#243rka Ireny Tarnowskiej zamieszkałej przed wojną w posiadłości ziemiańskiej – istniejącym do dziś dworku w Maliniu.Hrabina Maria Tarnowska, jako prezes Polskiego Czerwonego Krzyża na zlecenie Bora-Komorowskiego dotarła 2 października 1944 r., jako parlamentariuszka powstańc&#243w do dow&#243dztwa niemieckiego i wynegocjowała porozumienie – akt kapitulacyjny, podpisane 4 października, na mocy kt&#243rego wszyscy przynależni do AK powstańcy, zostali potraktowani jako walczące wojsko na zasadach postanowień konwencji genewskiej. To samo miało r&#243wnież zastosowanie do żołnierzy kobiet oraz do personelu pomocniczego. Także osoby cywilne miały nie być pociągane do odpowiedzialności za swoje aktywne poparcie powstania, obojętnie w jakiej formie się to odbywało. Pierwsza informacja o tym fakcie pojawiła się w niemieckiej, wydanej w języku polskim, gazecie wojennej "Signal EXTRA", w kt&#243rej zamieszczono zdjęcia reporter&#243w wojennych SS o nazwiskach: Seidel i Moser oraz teksty reporter&#243w wojennych o nazwiskach Leher i Wundshammer.
Kilku moich rozm&#243wc&#243w zajmujących się historią ziemi mieleckich potwierdziło związek hrabiny Tarnowskiej z Maliniem i ziemią mielecką. Posiadają oni wiedzę oraz materiał fotograficzny na ten temat i należy mieć nadzieję, że po naszej publikacji udostępnią bądź opublikują dalsze nieznane do tej pory fotografie i informacje.Poniżej prezentujemy przedruk życiorysu Marii Tarnowskiej.Patriotyzm cechował całe życie Marii Tarnowskiej, zar&#243wno przed, w czasie pierwszej oraz drugiej wojny światowej. Aktywnie pracowała, pomagając innym w okresie międzywojennym. Świadectwem życia Marii Tarnowskiej na tle obrazu ziemiaństwa na przełomie XIX i XX wieku oraz wydarzeń historycznych, stosunk&#243w społecznych i obyczajowości epoki, w kt&#243rej żyła – są jej "Wspomnienia", wydane przez Krajową Agencję Wydawniczą w 2002 roku. Zostały one napisane w latach 1950-1956 po angielsku dla czytelnika amerykańskiego, ale nie zostały wydrukowane.
Urodziła się w Milanowie w 1880 roku w majątku, należącym do jej rodzic&#243w, księcia Włodzimierza Światopełk-Czetwertyńskiego i Marii Wandy, c&#243rki Seweryna hr. Uruskiego. Pochodziła z rodziny, kt&#243rej przedstawiciele piastowali wiele wysokich urzęd&#243w i godności w Kr&#243lestwie Polskim i odrodzonej Polsce, a także cieszyli się szacunkiem z racji szerokiej działalności charytatywnej i społecznej. Książę Włodzimierz (1837-1918) był uczestnikiem Powstania Styczniowego, za co został skazany na dożywotnie ciężkie roboty (karę skr&#243cono na skutek starań rodziny), konfiskatę majątku oraz utratę praw publicznych i tytułu. W 1909 roku założył Towarzystwo Sybirak&#243w Weteran&#243w 1863 roku, był także prezesem Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Matka autorki była założycielką Katolickiego Związku Polek, w 1906 roku ufundowała szkołę powszechną i bibliotekę wiejską w Milanowie oraz aulę wykładową na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, broniła ludności unickiej przed carskimi represjami.
Maria Tarnowska otrzymała w domu rodzinnym staranne wychowanie. Była wrażliwa na krzywdę ludzką, miała poczucie obowiązku społecznego. Jako żona dyplomaty – Adama hr. Tarnowskiego – towarzyszyła mu w wielu podr&#243żach dyplomatycznych, w spotkaniach z koronowanymi głowami państw europejskich i osobistościami świata polityki początku XX wieku, np. z cesarzem Franciszkiem J&#243zefem, kr&#243lem Bułgarii Ferdynandem, kr&#243lem Anglii Edwardem VII.
W czasie pierwszej wojny bałkańskiej i pierwszej wojny światowej była sanitariuszką we frontowych szpitalach wojskowych, a w czasie wojny polsko-bolszewickiej komendantem frontowej czoł&#243wki Czerwonego Krzyża. Za swoją działalność w tym trudnym okresie została odznaczona Krzyżem Walecznych. Po zakończeniu wojny nie powr&#243ciła już do starego stylu życia – w odrodzonej Polsce poświęciła się potrzebującym. Została Naczelną Siostrą Czerwonego Krzyża w Polsce, a następnie członkiem zarządu tej organizacji. Dzięki jej inicjatywie w okresie międzywojennym powstało społecznie w całej Polsce około 300 wiejskich ośrodk&#243w zdrowia, kt&#243re szczeg&#243lnie dbały o stan zdrowia dzieci i propagowały stosowanie zasad higieny w życiu oraz udzielały pierwszej pomocy.
W okresie drugiej wojny światowej Maria Tarnowska nadal pracowała w strukturach PCK i organizowała pomoc dla ludności Warszawy. W 1942 roku została aresztowana i osadzona na kilka miesięcy w więzieniu na Pawiaku. Po uwolnieniu uznała, że czas przystąpić do zbrojnego podziemia. Wstąpiła do służby pomocniczej kobiet Armii Krajowej (w stopniu porucznika, we wrześniu 1944 roku awansowała na majora). W czasie Powstania została mianowana przez dow&#243dztwo Wojskowej Służby Kobiet komendantem wszystkich sanitariuszek na terenie na kt&#243rym przebywała, oraz zobowiązana do zorganizowania punkt&#243w pierwszej pomocy i jeśli zajdzie potrzeba, szpitali polowych. Z racji swej pozycji i znajomości dyplomatycznych została parlamentariuszem do rozm&#243w z Niemcami w celu ratowania ludności cywilnej – brała r&#243wnież udział w rozmowach kapitulacyjnych Powstania. Andrzej Ż&#243łtowski, siostrzeniec autorki, przytacza wypowiedź protokolanta rokowań, porucznika Wehrmachtu, Gerharda von Jordana: W tym momencie, gdy protok&#243ł był got&#243w, mieliśmy wrażenie, że to nie Polacy kapitulują, lecz my przed starą hrabiną".
Przed i w czasie Powstania było wiele bohaterskich działań Marii, mających na celu ratowania życia lub zapewnienie środk&#243w egzystencji, r&#243żnym, przeważnie nieznanym jej osobom. Groziły one niejednokrotnie aresztowaniem, utratą zdrowia, wymagały wielkiej odwagi. Przykładem innej działalności było wyniesienie z kapitulującej Warszawy, na polecenie władz Państwa Podziemnego, kwoty p&#243ł miliona dolar&#243w! Pieniądze te, w małych nominałach, zostały zaszyte w jej kamizelce.
Wspominając rozmowę z generałem Wehrmachtu Günterem Rohrem, Maria Tarnowska przytoczyła jego opinię, że "pierwszego sierpnia w mieście stacjonowało zaledwie pięć tysięcy Wehrmachtu. Do tego dochodziła część dywizji SS Galizien, złożonej z ukraińskich bandyt&#243w. Pierwszego sierpnia układ sił sprzyjał Polakom. Tydzień p&#243źniej sytuacja była już inna…" (Wspomnienia str. 212). Tarnowska zwr&#243ciła uwagę, że szczeg&#243lnym przymiotem Warszawy był duch i wola walki, kt&#243ra ogarnęła milionową ludność, nie bacząc na konsekwencje – warszawiacy dowiedli swego prawa do wolności.
W 1945 roku Maria została aresztowana przez Milicje Obywatelską i przez miesiąc, pod zarzutem kolaboracji z Niemcami, była więziona w Olkuszu. Zwolniona, zorganizowała w Krakowie opiekę Czerwonego Krzyża nad tysiącami ludzi o r&#243żnej narodowości, wyniszczonych i bezdomnych, wracających z oboz&#243w jenieckich. Jako urzędujący prezes PCK dokonała nadludzkiego wysiłku, aby w zdewastowanym kraju udzielić pomocy szpitalnej, zorganizować biuro poszukiwań zaginionych oraz zaradzać tragediom osobistym tysięcy dotkniętych nieszczęściem. Głęboko przeżywała tragedię Ojczyzny. Po latach z goryczą zanotowała: "…Polska zapłaciła wysoką cenę za przywilej walki u boku zwycięzc&#243w. Jak to się mogło stać, że żołnierze Armii Krajowej, kt&#243rzy stawiali czoło wsp&#243lnemu wrogowi na r&#243wni z angielskimi oddziałami desantowymi, trafili do więzień albo byli wywożeni w głąb Rosji bez słowa protestu ze strony sojusznik&#243w. Czy i to zostało przewidziane w Jałcie, gdzie Wielka Brytania i stany Zjednoczone podpisywały nieszczęsne porozumienie?" ("Wspomnienia" str. 255). I dalej: "Wiezienia się zapełniły – podobnie jak na początku niemieckiej okupacji; powstawały nowe obozy koncentracyjne, organizowano pokazowe procesy… Nie można było zaufać drugiemu człowiekowi tylko dlatego, że jest rodakiem; nie istniała wsp&#243lnota celu. Baliśmy się rozmawiać szczerze na ulicach i w miejscach publicznych z obawy, że usłyszy nas tajny informator. Ciągle ich przybywało, a tak zwana bezpieka, czyli Urząd Bezpieczeństwa szkolony przez funkcjonariuszy NKWD, dysponowała kartoteką znacznie obszerniejszą i lepiej opracowaną niż gestapowskie archiwa. Zaczynała działać zorganizowana sieć agent&#243w. Przykro było patrzeć, jak wypływają na wierzch szumowiny do tej pory ukryte na samym dnie, kierowane najniższymi pobudkami: zachłannością, żądzą władzy i osobistego wyniesienia" ("Wspomnienia" str. 257).
Maria i Adam Tarnowscy, podobnie jak cała warstwa ziemiańska, utracili sw&#243j majątek ziemski położony w Świerżach nad Bugiem, a ich dom został zdewastowany. Postanowili jednak pozostać w Polsce i przenieśli się do zrujnowanej Warszawy. W bardzo trudnych warunkach, mieszkając w częściowo zrujnowanym domu, Maria zarabiała na życie i utrzymywała chorego męża. W 1946 roku wyjechali do Szwajcarii, by spotkać się ze swoim synem Andrzejem. Wyjazd ten stał się możliwy dzięki pomocy znajomej lekarki pochodzenia żydowskiego, kt&#243rej pomogła w czasie okupacji znaleźć schronienie w klasztorze, gdzie ocalono wielu Żyd&#243w. W Szwajcarii Maria Tarnowska otrzymała wiadomość pocztą dyplomatyczną, że w Polsce nasiliły się aresztowania członk&#243w AK i powr&#243t do kraju stał się dlań bardzo ryzykowny. Po śmierci męża i nastaniu pewnej liberalizacji w kraju Maria dzięki pomocy Czerwonego Krzyża, w 1958 r. powr&#243ciła do Polski, pozostawiając w Brazylii rodzinę i funkcję prezesa miejscowej Polonii. Tęsknota za Ojczyzną była silniejsza. Zmarła w Warszawie w 1965 roku.
Maria Tarnowska należała do pokolenia, kt&#243re po zakończeniu drugiej wojny światowej doświadczyło utraty wszystkiego, co posiadało – majątku i pozycji w społeczeństwie. Pokolenia, dla kt&#243rego miłość Ojczyzny wrażała się konkretną służbą potrzebującym, stanowiła priorytet w życiu, dla kt&#243rej potrafili poświęcić majątek, zdrowie a nawet życie!
Myślę, że postać Marii Tarnowskiej zasługuje na to, aby nie uległa ona zapomnieniu. Może przyszedł czas, aby jej imieniem nazwać jakąś znaczniejszą ulicę w stolicy?
Maciej Gliński źr&#243dła:
SANKTUARIUM św. ANDRZEJA BOBOLI Pismo poświęcone życiu chrześcijańskiemu KWIECIEŃ 2006 r.
"Signal EKSTRA", jednodni&#243wka niemiecka w języku polskim, wydana po klęsce Powstania Warszawskiego ze zdjęciami reporter&#243w wojennych SS Seidela i Mosera oraz reporter&#243w wojennych Lehera i Wundshammera. Brak miejsca i daty wydania.

Zasoby Internetu:
http://www.jezuici.pl/parakow/pismo1/2006/04/ocalic.htm
http://www.libra.civ.pl/rrh_2_2002/rrh%20t.2_12_recenzje.pdf#search=%22hrabina%20tarnowska%22
http://obliczahistorii.pl/pelne.php?Art=1031&Strona=3

Sprawdź również

„Wieści Regionalne” nr 2-3 (369-370) z 7 IV 2020 r. – bezpłatna wersja pdf

„Wieści Regionalne” nr 2-3 (369-370) z 7 IV 2020 r. – bezpłatna wersja pdf W …